Tygrysy zrewanżowały się drużynie Prądniczanki za niefortunny remis sprzed 11 dni i wygrały na własnym boisku 2:0. Ten mecz daje nam kolejne 3 punkty i spokój, jeżeli chodzi o naszą sytuację w tabeli 2 Ligi Młodzika.

 

SZKÓŁKA PIŁKARSKA BOREK – PRĄDNICZANKA KRAKÓW 2:0 (0:0)

Bramki: Gehr, Baran

Barcentewicz – Bobek, Jędrychowski, Zajdel – Kotarba, Gehr, Czepczor, Lewiński – Piotrowicz + Baran, Witosiński, Malinowski, Kuczaj

 

 

Od początku byliśmy świadomi tego, że gramy z przeciwnikiem najsłabszym w naszej lidze. Jednak świeżo w naszej pamięci mieliśmy niedawny mecz, gdzie w meczu wyjazdowym zremisowaliśmy po bardzo słabej grze i podarowaliśmy Prądniczance pierwszy punkt w tabeli. Dzisiaj podeszliśmy do tego meczu trochę inaczej niż zwykle i na dużym spokoju. Nie było długiej odprawy, a zawodnicy sami na kartkach wyznaczyli sobie indywidualne zadania na mecz. Wiedzieliśmy, że wychodząc na boisko zmobilizowani i grając w sposób cierpliwy i mądry nie będziemy mieli problemów z odniesieniem zwycięstwa. Mecz nie zaskoczył nas w żaden sposób, przeciwnik swoje braki próbował niwelować grą długim podaniem i zagęszczoną w strefie środkowej nisko grającą obroną. W porównaniu do pierwszego meczu Tygrysy cierpliwie budowały akcje i utrzymywały się przy piłce. Sytuacji nie było wiele, ale też rywal nie dostawał piłki w sposób przez nas nieodpowiedzialny.

W drugiej połowie nasze zadania się nie zmieniły i czekaliśmy cierpliwie na swoje szanse. Dzięki tej cierpliwości w końcu po indywidualnej akcji Wiktora i nieprzepisowym powstrzymywaniu go w polu karnym został podyktowany rzut karny. Sam poszkodowany Gehru pewnym uderzeniem otworzył wynik meczu. Cały czas już do końca kontrolowaliśmy grę i udało nam się podwyższyć wynik na 2:0 za sprawą Baranka.

 

Cieszymy się ze zwycięstwa, ale jeszcze bardziej z tego, że wyciągamy wnioski ze swoich błędów i potrafimy w drugim już meczu prezentować to czego uczymy się podczas pracy na treningach. Ciężko gra się nam z rywalami, którzy swoją grę ograniczają do wybijania piłki a po meczu twierdzą, że w sumie to przegrali przez karnego i bramkę po ręce. Szkoda tylko, że między nimi a nami jest przepaść w kulturze gry i umiejętnościach 😉 ale w sumie co nas to interesuje. My idziemy dalej do przodu i już myślimy o niedzielnym pojedynku z Wieczystą. Rywal, który śmiało mógłby walczyć o awans, ale traci w tej rundzie bardzo wiele punktów. Na Wieczystą jedziemy nastawieni pozytywnie i z dużym spokojem w głowach. Chce żebyśmy już do końca wszystkie 4 mecze zagrali tak jak najlepiej potrafimy i na dużym spokoju pokazali w każdym z nich co umiemy najlepiej i nad czym, tak ciężko pracowaliśmy nie tylko ostatnio, ale też przez wszystkie lata wspólnej pracy. Tyczy się to też naszej drugiej drużyny ! Niech te ostatnie tygodnie sezonu będą dla nas czerpaniem radości z gry w piłkę !

 

Dzisiaj bez podsumowania indywidualnej gry, bo też przeciwnik nie postawił nam wielkiego wyzwania.

 

 

Trener Rafał